Pokaż nowe posty | Oznacz wszystkie jako przeczytane | Szukaj
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Granice ryzyka w sporcie
Autor Wiadomość
Krzychu Offline
Licealista

Ilość postów: 151
Dołączył: Oct 2005
Reputacja: 0
Post: #1
Granice ryzyka w sporcie
Ostatnie wydarzenia na Wielkiej Krokwi zmusiły mnie do chwili refleksji nad ryzykiem. spotyka się je nie tylko w sporcie "telewizyjnym" ale i innych dziedzinach, np. w wspinaczce górskiej. Zastanawia mnie co pcha człowieka żeby postawić na szali własne zdrowie a może nawet życie. fakt że ryzyko stanowi "urozmaicenie" życia. ale czy trzeba aż ryzykować życiem żeby coś osiągnąć?

Aby dojść do źródła, trzeba iść pod prąd, pod górę.
22-01-2007 20:56
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
snaakee Offline
Administrator
*******

Ilość postów: 1 713
Dołączył: Jan 2006
Reputacja: 5
Post: #2
 
No cóż, w niektórych dyscyplinach tak. Ponieważ szczególnie interesuję się rowerami, to podam przykład bicia rekordu świata w prędkości zjazdu - próba odbywała się na stoku wulkanu. Pierwszy przejazd był ok, było bodajże 160 km z hakiem na liczniku. Natomiast drugi przejazd zakończył się przy prędkości o kilka km wyższej, kiedy rower zwyczajnie się rozpadł - poleciał przedni widelec. Koleś cudem przeżył - skończyło się na zadrapanej twarzy i złamaniu otwartym kości ręki.

pozdrawiam,
GeoZone.pl - serwis geograficzny
22-01-2007 22:38
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Leon Offline
Licealista

Ilość postów: 102
Dołączył: Nov 2005
Reputacja: 0
Post: #3
 
mysle, ze do uprawiania sportow ekstremalnych pcha czlowieka chec bycia indywidualnym, chec robienia czegos, co potrafia nieliczni. Kazdy z nas chce sie wyroznic.

Druga sprawa to fakt, ze ludzie uprawiajacy sporty ekstremalne sa bardziej odporni na stres, gdyz maja go na co dzien w zdrowej postaci sportu Smile

Ostatnio zauwazylem, ze coraz wiecej osob zaczyna uprawiac sporty ekstremalne. Nie sa juz one tak 'elitarne' jak kiedys. Z jednej strony to dobrze, sporty te staja sie popularniejsze. Jednak znaczny odsetek ludzi zaczynajacych sie bawic w te klocki to ludzie bez zadnego przygotowania, ktorzy od razu oczekuja, ze zrobia cos hc. Wlasnie oni czesto doznaja ciezkich kontuzji (nie mowie, ze Mazoch byl nieprzygotowany). Swego czasu bylo dosc glosno o pewnym rowerzyscie z Wroclawia, ktory przyjechal od lokalnego skate parku i od razu pojechal na najwiekszego fun boxa, bez kasku, ochraniaczy, i co gorsze - na tzw. makrokeszu. Zaliczyl upadek. Zgon na miejscu. Skate park zamknieto na pewien czas (nie pamietam na ile).

Kwestia bezpieczenstwa jest najwazniejsza w sportach ekstremalnych. Dlatego tez niesamowicie wazna jest nasza psychika i umiejetnosc zrezygnowania ze skoku w sytuacjach, w ktorych 'wspolczynnik bezpieczenstwa' jest naprawde niski.

Sam uprawiam trial rowerowy i wspinaczke - sporty uznawane za ekstremalne, dlatego tez sie troche rozpisalem. Polecam przeczytac artykul nt. 'refleksu i rutyny' w trialu:
http://www.choody.com/forum/forum_posts.asp?TID=652
Sporo rad mozna odniesc do innych sportow.

a to co mowi TRA (probke jego mozliwosci mozecie podziwiac tu: (http://video.google.pl/videoplay?docid=-...=TRA+trial) o podnoszeniu swoich umiejetnosci i bezpieczenstwie:
http://hht.ovh.org/tra.php

Mam nadzieje, ze nie odbieglem za bardzo od tematu Wink i sorry za lekki chaos w poscie Smile

Sport to zdrowie. Zawodostwo to kalectwo.
22-01-2007 23:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika
sitek Offline
Nieobecny

Ilość postów: 8
Dołączył: Nov 2006
Reputacja: 0
Post: #4
 
Moim zdaniem nie trzeba uprawiać sportów extremalnych by narazić się na utrate zdrowia bądz życia. Ile przecież było groźnych wypadków podaczas meczu piłki nożnej - Petr Czech bądz "nóż w głowie Dino Baggio". Bobslej zwykły sport zimowy ale wypadnięcie z toru jest prawie równe ze śmiercią. Prawie każda dyscyplina sportu jest niebezpieczna ale to jest właśnie to co lubimy- przypływ emocji i adrenaliny.

Pozdrawiam, sitek
13-02-2007 12:26
Znajdź wszystkie posty użytkownika
noe_83 Offline
prof. zw. dr hab. inż. GeoForum
****

Ilość postów: 1 069
Dołączył: Mar 2007
Reputacja: 8
Post: #5
 
Sam uprawiam wspinaczke sportowa, wspinam sie w Tatrach, na Jurze Krakowsko-Czestochowskiej, w "Hejszowinie"... poza tym "troche" jezdze na rowerze wink
I z doswiadczenia wiem, ze ze sportami extremalny jak i rowniez z innymi sportami zwiazane sa dwa rodzaje ryzyk:
Pierwsze to mianowicie ryzyko zwiazane z dana dyscyplina sportowa (dla zobrazowania tego posluze sie tu jedna z dyscyplin sportowych - wspinaczka wink ). Moim zdaniem ten stopien ryzyka zalezy tylko i wylacznie od nas samych. Odpowiednie szkolenia, praktyka oraz zdrowy rozsadek powoduja, ze nawet sporty extremalne staja sie bezpieczne. Wiszenie na 9 milimetrowej linie nad 700 metrowa przepascia wcale nie musi byc niebezpieczne ! Ale do tego potrzeba przede wszystkim odpowiedniego sprzetu no i oczywiscie wiedzy. Ale niestety z tym ostatnim u nas coraz gorzej :/ Coraz wiecej osob zabiera sie za "modne" sporty, a pozniej zawyzaja niechlubne statystyki.
Ja wspinam sie juz ponad 3 lata i nie odnioslem zadnych powazniejszych obrazen podczas wspinaczki (szczerze to wieksze obrazenia odnosze podczas jazdy rowerem wink )ale niestety bylem swiadkiem kilku wypadow, rowniez tych tragicznych...
I w kazdym przypadku zawodzil czlowiek ! Glownie za sprawa braku odpowiedniej wiedzy, czy tez tzw "popisywania sie", brawury ...
Ale również rutyna prowadzi do nieszczesc (przyklad - TOPRowiec w Tatrach "wyjechal z liny" podczas zjazdu...)
Przypadki ludzkiego bledu mozna mnozyc...
Drugie ryzyko to ryzyko zwiazane z tzw zdarzeniem losowym. I tutaj wplywu po prostu nie mamy. W gorach moga to byc spadajace odlamki skalne, na stadionie "noz w glowie", na ulicy pedzacy samochod prowadzony przez podchmielonego kierowce...
Do czego zmierzam ? Big Grin
Sporty extremalne moga byc i sa bezpieczne, jesli odpowiednio do nich podejdziemy Big Grin
Wystarczy tylko zminimalizowac do minimum ryzyko, ktore zalezy od nas samych...

"Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu, jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Albert Einstein
08-04-2007 01:23
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
luca Offline
Nie wiadomo za bardzo co tu robi...
****

Ilość postów: 2 070
Dołączył: Jul 2006
Reputacja: 5
Post: #6
 
Ale według badań najbardziej niebezpiecznym, kontuzjogennym spotem jest piłka nożna, ponieważ, ją uprawia najwięcej ludzi.
Statystycznie nawet w skoku o tyczce ginie jedna osoba rocznie.
W każdym sporcie tkwi jakieś niebezpieczeństwo. Nawet w szachach (jak ujął mój kolega źle postawisz pionek, odbije się od czegoś to i w oko trafi). Czasami trzeba wiedzieć kiedy spoźnić się z interwencją, kiedy jej nie robić, bo można zrobić krzywdę innemu i sobie.



[Obrazek: 17ac737c128460c1.gif]
03-09-2007 15:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika
noe_83 Offline
prof. zw. dr hab. inż. GeoForum
****

Ilość postów: 1 069
Dołączył: Mar 2007
Reputacja: 8
Post: #7
 
http://www.festiwalgor.pl/
Podczas tego festiwalu miałem przyjemność spojrzeć prosto w oczy Tym, co wytyczają/wytyczali "nowe drogi"... Właściwie interesował mnie jeden z pokazów Kurta Alberta, ale odwiedziłem również inne prezentacje (m.in. Barbary Brighetti )
Koleś niepozorny, coś jak Einstein (bez obrazy... :winkSmile włosy, postura etc.. Dał bym Mu co najwyżej jakieś VI.3 w wapieniu i jakieś 9a/b w piachach..
ALE...właściwie koleś wytyczał kierunki wspinaczki na całym świecie. To Jego autorstwa jest między innymi styl RP (red point - styl przejścia drogi dla niewtajemniczonych..)
Patrząc na to, czego "Kolo" dokonał chyba każdy pasjonat wspinu będzie uważał Go za świra (nie używając tu mocniejszych słów :wink), również ja miałem o nim takie zdanie... Żywcował On trudności, które właściwie jeszcze dziś budzą respekt wśród tysięcy wspinaczy, a jeszcze więcej chciałoby choć raz w życiu zrobić takie trudności.
Oglądając Jego prezentacje było kilka filmików, które ukazywały jak On radził sobie z drogami, które właściwie po dziś dzień są legendą... A dodam że nie były one trywialne Big Grin i robił je w lalach "70 ubiegłego wieku.. Jakieś tam buty, stare, zardzewiałe karabole i "sznurek" który działał bardziej na psyche niż na...
Jak sam Kurd przyznał, są drogi, które On wtedy zrobił i które nie zostały powtórzone przez nikogo innego nigdy więcej... To świadczy o jego potencjale...
Ale dla Niego nie liczyła się cyferka... Jak sam przyznał - "nigdy nie wyceniałem swojej drogi" (...) zawsze coś robiłem, później inni wyceniali... (...) albo i nie." On nie spostrzegał tego jako sportu ekstremalnego, dla Niego to było normalne oderwanie się od czynności dnia codziennego, jak sam przyznał "relaks po pracy". Dla niego nie miały znaczenia cyferki/wyceny... Jak przyznał sam - "Miałem swoja klasę trudności - albo 0 (negativ) albo 1 (positiv), czyli albo niemożliwa do zrobienia dziś, albo możliwa/zrobiona... I to mi w zupełności wystarczało"...
I tutaj nasuwa mi się pytanie - czy dla takiego Kurt'a wspinaczka była sportem ekstremalnym? Czy w Jego oczach, to co robił było ekstremalne, skoro podchodził do tego, jak "my" do jazdy na rowerze ?
Bo o zdanie wtajemniczonych w tę bajkę nie pytam wink odpowiedź jasna ...
W takim razie czym jest sport ekstremalny? jakie są jego kryteria?kto je ustala (obserwator czy uczestnik)?czy karate/inne sztuki walki to już sport ekstremalny?kto ustala ryzyko/stopień ryzyka w sportach ekstremalnych? czy joge nie powinniśmy zaliczyć do sportów ekstremalnych? (przemyslcie zwłaszcza te ostatnie pytanie)...

"Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu, jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Albert Einstein
23-11-2007 00:10
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
luca Offline
Nie wiadomo za bardzo co tu robi...
****

Ilość postów: 2 070
Dołączył: Jul 2006
Reputacja: 5
Post: #8
 
Każdy powinnien wiedzieć ile może poświęcić... To jego sprawa. Ale wypadku alpinizmu powinno się zwracać uwagę na innych. Chodzi mi o zasadę : "Partnera się nie zostawia, nawet gdy jest już bryłą lodu", wiem, że powiedział to Polak, niestety nie pamiętam kto...
Także mi chodzi, że ratując osobę, której się nie udało...
Chociaż od takich ludzi, bardziej niebezpieczni są "niedzielni" turyści idący w góry zupełnie nie przygotowani, gdy ich TOPR lub GOPR z gór ściągać musi...



[Obrazek: 17ac737c128460c1.gif]
24-11-2007 21:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika
noe_83 Offline
prof. zw. dr hab. inż. GeoForum
****

Ilość postów: 1 069
Dołączył: Mar 2007
Reputacja: 8
Post: #9
 
Cytat ten padł z ust Wawrzyńca Żuławskiego...

Właściwie tyle tu poglądów, co ludzi...

Odnośnie tego TOPRu, GOPRu etc.. Oni działają zazwyczaj w dwóch przypadkach - przy lekkomyślności "niedzielnych" turystów (no comment) oraz przy nieszczęśliwych wypadkach doświadczonych turystów (tutaj zazwyczaj akcja ma na celu zlokalizowanie i zniesienie zwłok...lawina etc.; oni osobiście raczej pomocy dla siebie nie wzywają, tylko jesli już, to dla partnera.. )

Tutaj zboczyliśmy ze wspinaczki na alpinizm wink co również jest mi bliskie Big Grin No fakt, partner jest ważny...
Znam tragiczną historie z And... Siedem grup minęło człowieka, który zamarzał.. Wśród tych grup była m.in grupa z Polski, mój znajomy. I on również przeszedł "obojętnie' obok tego człowieka. Wiedział, że jeśli spróbuje mu pomóc, to zginie i tek człowiek i on... Ten człowiek zamarzł, Jego zwłoki zniesiono dopiero na wiosnę (całe zdarzenie miało miejsce zimą) I z tego co mi wiadomo, to nie jedyny taki przypadek, wśród himalaistów można je mnożyć...
I co na ten temat myśleć ??

"Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu, jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Albert Einstein
26-11-2007 23:23
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
noe_83 Offline
prof. zw. dr hab. inż. GeoForum
****

Ilość postów: 1 069
Dołączył: Mar 2007
Reputacja: 8
Post: #10
 
Właśnie czekam na dziaby Big Grin I choć na razie i tak będzie to "drytooling" po wierzbach wink to i tak już nie mogę sie ich doczekać...nie wspominając o zimie i wspinie w lodzie Big Grin

Większość ludzi wspinu (a wszyscy ci, którzy już wspinali się zimą) twierdzą, że nie liczy się to, co się "robi/zrobi" latem w Tatrach, a tym bardziej w skałach, tylko to, co się robi/zrobi zimą w górach... Czas najwyższy spradzić powyższą terię wink

ps. Drytoolingbądź też wspinaczka lodowa to dopiero "ciekawe" sporty Smile Tutaj miejsca na pomyłki raczej nie ma... (chyba że zakłada się pancerne stanowiska, o co we wspinaczce lodowej a tym bardziej mikstowej niestety trudno).

"Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu, jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Albert Einstein
30-08-2008 23:25
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Nowaker Offline
Administrator
*******

Ilość postów: 253
Dołączył: Jan 2006
Reputacja: 5
Post: #11
 
noe_83 napisał(a):I on również przeszedł "obojętnie' obok tego człowieka. Wiedział, że jeśli spróbuje mu pomóc, to zginie i tek człowiek i on... Ten człowiek zamarzł, Jego zwłoki zniesiono dopiero na wiosnę (całe zdarzenie miało miejsce zimą)

Ciężka sprawa, ale jednak MOJE życie jest ważniejsze od CZYJEGOŚ. Nauka kościoła katolickiego każe pomóc innemu człowiekowi, ale nie nakazuje iść na taką pomoc, by samemu zginąć (choć docenia takie poświęcenie).

Mógłbyś opisać bardziej ten przypadek? Dlaczego pójście na pomoc temu człowiekowi oznaczałoby śmierć osoby, która ratuje?

Pozdrawiam,
Nowaker
Portal geograficzny GeoZone - geografia

04-09-2008 21:11
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
luca Offline
Nie wiadomo za bardzo co tu robi...
****

Ilość postów: 2 070
Dołączył: Jul 2006
Reputacja: 5
Post: #12
 
Mnie się nasuwa inna refleksja.
Często jeżdżę rowerem, nie ubieram kasku, ryzykuję podobnie jak większość Polaków. Inni jeżdżą rowerami nie oświetlonymi, czy to jest ryzyko w sporcie nie wiem, jest to kuszenie losu.


W górach dawno nie byłem, ale słyszę o osobach, które potrafią dojść na Czerwony Wierch, czy Zawrat w klapkach, czy japonkach.
Jesteśmy w większości "niedzielnymi turystami".
Profesjonalni alpiniści, taternicy, to niewielka grupa, która kocha góry, idzie tam z miłości do nich, a reszta dlatego, że "stamtąd jest śliczny widok"...
05-09-2008 18:26
Znajdź wszystkie posty użytkownika
noe_83 Offline
prof. zw. dr hab. inż. GeoForum
****

Ilość postów: 1 069
Dołączył: Mar 2007
Reputacja: 8
Post: #13
RE:
(04-09-2008 21:11)Nowaker napisał(a):  Mógłbyś opisać bardziej ten przypadek? Dlaczego pójście na pomoc temu człowiekowi oznaczałoby śmierć osoby, która ratuje?



Rozumiem, że nie chodzisz po (wysokich) górach i nie wiesz, co to głód tlenowy, choroba wysokościowa...
Statystyczny człowiek na około 3500m n.p.m. odczuwa odznaki braku wystarczającej zawartości tlenu w powietrzu. A wiesz co jest na 6000m czy 8000m ? gdy do braku tlenu dochodzi temperatura -40st C, wiatr 80 km/h ? (pomyśl jaka jest temperatura odczuwalna..) Człowiek jest na granicy wytrzymałości psychofizycznej. A gdyby miał "na karku" jeszcze swojego partnera - na 99% zginęliby razem.
A tak z czysto technicznego punku widzenia - nie wiem, jak taka pomoc miałaby wygladać - znieść partnera raczej nie zniesiesz (bo nie masz siły), możnaby zjechać na linach, ale tutaj trzeba byłoby zakładać stanowiska na max 50cio metrowe zjazdy (a to dodatkowy wysiłek; o ile mamy wystarczająco sprzętu..; żeby się wycofać z 8000m na 6000m/do bazy, należałoby zrobić 20 wyciągów...przyznam, sporo).. innej opcji nie widze. A na pomoc tamtejszego "topr'u" raczej liczyć nie możesz Wink

Poza tym, każdy, kto tam idzie, wie, na co się porywa (a w każdym bądź razie wiedzieć powinien...), wie, że jeśli padnie z sił na 8000m to raczej już nie wróci do rodziny.


Takie to już ryzyko, kiedy chcemy być sławnym Big Grin

"Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu, jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej."

Albert Einstein
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-09-2008 08:48 przez noe_83. Edit Reason: )
18-09-2008 08:47
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Olivia Soprano Offline
Student

Ilość postów: 290
Dołączył: Jan 2008
Reputacja: 1
Post: #14
RE: Granice ryzyka w sporcie
Kiedy chcemy być sławnym? Chyba kiedy góry wołają i trzeba w nie iść...

NATO - NAprzód TOwarzysze
18-09-2008 11:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika
snaakee Offline
Administrator
*******

Ilość postów: 1 713
Dołączył: Jan 2006
Reputacja: 5
Post: #15
RE: Granice ryzyka w sporcie
Dla mnie jest masakrą to, co wyczynia Kamiński. Czytałem jego książkę, tytuł bodajże Moje wyprawy. Nie chodzi o samo chodzenie po Arktyce czy Antarktydzie, tylko o ryzyko odmrożenia. Ile razy oglądam film o wspinaczce wysokogórskiej, czy o życiu na północy, to mnie skręca jak widzę ludzi z odmrożeniami...

pozdrawiam,
GeoZone.pl - serwis geograficzny
18-09-2008 13:18
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika

Otrzymałeś odpowiedź na swoje pytanie? Nie zapomnij podziękować :). Wystaw ocenę w gwiazdkach!


Skocz do: